Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własne. Pokaż wszystkie posty

7.9.21

Ostatni seans

 Dawniej

Miałam dziewiętnaście lat.

Wchodząc na salę wykładową, nadal nie byłam pewna, czy to właśnie to, czego chcę. Czułam drżenie rąk i łzy napływające do oczu. Przerażały mnie rzędy ławek układające się jak w amfiteatrze, przerażała mnie samotnie stojąca katedra, przerażały mnie setki znudzonych ludzi, patrzących tępo gdzieś w przestrzeń. Ale najbardziej przerażało mnie to, czy sobie z tym poradzę. Czy jestem w stanie być wśród ludzi.

11.5.20

Drugi brzeg

Kiedy wracałam do domu, słońce już zachodziło. Na szczęście z lasku, w którym zbierałam jagody, nie było daleko do Rykowa, więc tym razem nie musiałam podświadomie bać się ataku wampirów – ani przechodzić niedaleko rwącej rzeki, wyznaczającej granicę naszej, stosunkowo bezpiecznej, części wioski.

19.7.17

Czerwony Kapturek

Dzień jak każdy inny. Wracasz z pracy, szef znowu się wkurzył, więc zdecydowanie nie jesteś w humorze. Nic dziwnego, że chcesz jak najszybciej być w domu. Idziesz szybkim, równym krokiem. Marsz już trochę cię zmęczył, płytko oddychasz.

30.6.17

Jutro

Wśród kłosów wolno kołyszących się na wietrze z daleka straszyła wysoka postać. Promienie zachodzącego słońca oświetlały plecy kukły, martwo uśmiechającej się przed siebie. Strach na wróble czuł łzy wolno płynące po jego płóciennej twarzy, choć nikt inny niczego by nie zobaczył. Dzięki starannie wyhaftowanemu uśmiechowi Strach wydawał się ludziom przyjazny, kiedy słońce oświetlało jego twarz. Wieczorem zaś, gdy zboże spowijała ciężka mgła, a księżyc przysłaniały chmury – manekin zapewne sam przestraszyłby się własnego odbicia, ale na szczęście nigdy nie miał okazji go zobaczyć.

1.5.17

Teenage Dream

Opowiadanie z serii Pięciolinia silnie inspirowane m.in. tą piosenką, szczególnie w tym wykonaniu. Inne informacje na dole :).

Treścią opowiadania jest miłość dwóch mężczyzn, jeśli ci to przeszkadza, nie czytaj. Dodatkowo pisała je kobieta, więc bierzcie poprawkę.

Cassie cisnęła gazetą na stół.
– Serio nie mają już o czym pisać? – westchnęła, a ja rzuciłem okiem na nagłówek.
Eric Riegler wyśmiewa Katy Perry!
Artykuł na pierwszą stronę, nie ma co. W końcu wszystkich interesował Eric Riegler, nominowany do Złotego Globa za swoją drugoplanową rolę w głupim dramacie, którego tytułu nawet nie chciałem znać, autor… żadnej z piosenek ze swoich trzech platynowych płyt i gówniarz, który wyleciał z liceum, więc zaciągnął się w reklamie płatków śniadaniowych. Świat pokochał jego głos i wprost zalewał mnie nowinkami o nim, a ja miałem kolesia serdecznie dość. Dlaczego? Bo geje z zasady nie lubią homofobów.

16.12.16

Wigilia na Wrzosowej [BLOGMAS]

      Przy Wrzosowej nigdy nic się nie dzieje.
      Nie ma znaczenia, czy to pierwszy dzień wiosny, początek wakacji, sylwester czy wigilia Bożego Narodzenia. Zawsze jest cicho, mało kto idzie ulicą, nawet psy nie szczekają. Młodzi imprezowicze powiedzieliby: dzielnica nudziarzy, a romantycy: dzielnica samotników. Mieszkaniec może zdecydowałby się na „dzielnicę grzeszników”, gdyby tylko dane mu było się nad tym zastanowić. A i nawet wtedy nie powiedziałby o tej myśli nikomu.

30.11.16

Wrzaski i szepty [Lament oceanu]



Przeczytaj poprawioną i rozszerzoną wersję opowiadania! E-book do pobrania tutaj.

__________________________________________________

POPRZEDNIE CZĘŚCI: LAMENT OCEANU, OCEAN LAMENTUJE, SZPONY GŁĘBIN, PIÓRKO NA WIETRZE.
SYRENKOWY KONKURS: tu!

No i to już finisz naszej wspólnej przygody. To był wspaniały rok, dziękuję wszystkim, którzy spędzili go razem ze mną, śmiejąc się, płacząc i rwąc włosy z głowy. Szczególnie tym, którzy komentowali i czekali. Nie sposób wymienić Was wszystkich teraz, ale każdy Wasz komentarz ma specjalne miejsce w moim sercu!
Tym samym zachęcam Was, abyście dali o sobie znać, jeśli jeszcze nie zdecydowaliście się skomentować. To naprawdę wiele dla mnie znaczy!

Specjalne podziękowania należą się się moim cudownym Pykowi i #cancersquad. Tym pierwszym za rozwiewanie wszystkich moich wątpliwości, komentarze, rady i znoszenie spamu frustrata, a tym drugim za wspieranie mnie i miłość, jaką ja i ta historia dostajemy od nich codziennie. Dziewczyny, wszystkie jesteście cudowne i bez Was nie wyobrażam sobie przejścia przez ten zbiór!

Ale co ja się tu rozklejam. Nie czas to, nie miejsce. Przecież to jeszcze nie taki ostateczny koniec!

Epilog tej historii poznacie w styczniu, a tymczasem zapraszam Was wszystkich, moi cudowni współtowarzysze niedoli, abyśmy wspólnie cofnęli się o dwieście lat i ostatni raz zanurzyli się w świat syren. #żarcik #ktowyłapał

Wrzaski i szepty

31.10.16

Piwnica

Niebo było bezchmurne i pełne gwiazd, a powietrze parne. Ogień już dogasał i trochę odstraszał komary, które mimo wszystko uparcie kłuły i bzykały, ale nikt się tym za bardzo nie przejmował.
– No dzieci, trzeba się zbierać – zadecydował tata, klepiąc syna po plecach. – Jutro czeka nas ciężki dzień, spać, wygaszę ognisko.

18.7.16

Piekło

Zaczyna się od bieli. Gdzie nie spojrzysz, otacza cię tylko ta okropna biel. Nie ma ścian, nie ma podłóg, a ten kolor jest wręcz oślepiający. Wypala oczy i nie jesteś w stanie się do niego przyzwyczaić.

28.6.16

Piórko na wietrze [Lament oceanu]



Przeczytaj poprawioną i rozszerzoną wersję opowiadania! E-book do pobrania tutaj.

__________________________________________________

– Co to ma być, kurde?! – krzyknął stary Baxter. On zawsze krzyczał, ale w gruncie rzeczy mały Jim bardzo go lubił.
– Zet – odparł dzieciak buńczucznie.

25.6.16

Coupé

→  CORPS DE BALLET
Trochę się wiercę na krześle. Wszyscy już dawno wyszli na scenę, za kulisami zostałam tylko ja. Nerwowo podryguję nogami. Spoglądam na zegar. Wskazówki poruszają się zdecydowanie za wolno, chciałbym to mieć już za sobą, a jednak…

15.4.16

Szpony głębin [Lament oceanu]



Przeczytaj poprawioną i rozszerzoną wersję opowiadania! E-book do pobrania tutaj.

__________________________________________________

Mój towarzysz był już nieźle wstawiony. Nie miałem pojęcia, ile zdążył wypić, odkąd się do mnie dosiadł. Mamrotał i miał sporo problemów z utrzymaniem równowagi na krześle.
– Więc – zaczął, podczas gdy barman znów mu dolał – powiedz mi, Jamesiku… Czym ty się właściwie zajmujesz?
Westchnąłem. Już pięć razy mu o tym mówiłem.
– Wybijam suki – przypomniałem.

27.12.15

Ocean lamentuje



Przeczytaj poprawioną i rozszerzoną wersję opowiadania! E-book do pobrania tutaj.

__________________________________________________
[Przed przeczytaniem należy zapoznać się z Lamentem oceanu, bo to opowiadanie raczej się nie nadaje do odrębnego czytania :)]

Czasem mówię do siebie, żeby nie oszaleć. Opowiadam sobie o rzeczach, które doskonale wiem, ale muszę po prostu sprawdzić, czy jeszcze pamiętam, jak się mówi i czy mój mózg pracuje tak, jak powinien.
Mam na imię Sagara. Nie wiem, ile mam lat. Nie mam pojęcia, gdzie jestem. Nie wiem, jaki mamy dzień, miesiąc czy rok. Nie rozmawiałam z nikim od trzech tysięcy sześciuset dwudziestu siedmiu dni. Gdy byłam smarkata, wywalili mnie z laguny i zakazali wracać na zachodnie prądy. Zajmuję się wyrzucaniem rybaków na brzeg. Biedaczki, często toną. Czasem im w tym pomagam, żeby mieć trochę rozrywki. Boję się z nimi rozmawiać, bo są nieobliczalni. Często muszę ich zostawiać na skale przy brzegu, bo boję się podpłynąć bliżej. Jak jest ich kilku na łodzi, to lubię posłuchać, o czym gadają.

24.12.15

Wigilia 2015: 4 w 1

[Bo te święta są gorzkie - Harry Potter, nowe pokolenie;
Say something - własne, pojedyncze i zakończone;
Bożonarodzeniowy drób - Percy Jackson, własne postacie;
Karton - Potwory i Spółka, Disney]


Bo te święta są gorzkie
Rose była smutna. Nawet robienie puddingu z babcią Molly nie sprawiało jej radości, nie miała też ochoty na dekorowanie pierników. Pierwszy raz czuła się w tym domu kompletnie wyobcowana, mimo że przecież wszystko było jak zawsze.

17.10.15

Lament oceanu



Przeczytaj poprawioną i rozszerzoną wersję opowiadania! E-book do pobrania tutaj.

__________________________________________________


[Włożyłam w to tak wiele pracy i tak długo nad tym siedziałam, że to prawdziwy zaszczyt móc Wam to teraz przedstawić w wersji ostatecznej. Historia tekstu, przemyślenia, ciekawostki i plany na następne kilka miesięcy - jak zawsze są na dole :)]

Książę krzyczał. Prawdopodobnie powinienem słuchać go uważniej, ale hej – nic dla mnie nie zrobił przez ostatnie dwadzieścia lat mojego życia, wręcz przeciwnie. Nie widziałem powodu, żebym ja miał teraz robić coś dla niego.

17.7.15

Wino z jagodami

Wino wygląda jak krew. To dziwne, bo wczoraj przypominało tylko zwykły sok wiśniowy, a dzisiaj wszystko się zmieniło. Znowu. Alkohol ma dokładnie ten sam odcień, co szrama pod jej okiem, ale krew na policzku miesza się z fioletowymi jagodami. Jagody i wino to złe połączenie. Boli jak cholera.

1.7.15

730 dni

Nie potrafię powiedzieć, co czułam, idąc do parku. Miałam mętlik w głowie. To było dokładnie tak, jakby ktoś wziął wielką łyżkę i wymieszał mi wnętrzności razem z uczuciami. Z jednej strony byłam szczęśliwa. Szalenie szczęśliwa. Czekałam na tę chwilę przez dwadzieścia cztery miesiące. Ale też się bałam. Co, jeśli nie przyjdzie? Co, jeśli nie będzie tak, jak sobie to wymarzyłam? Co, jeśli mu się nie spodobam? W cztery oczy zawsze inaczej się rozmawia niż przez papier.
Deszcz chlapał wszędzie dookoła i wdepnęłam chyba we wszystkie kałuże na chodniku, ale nie dbałam o to. W ręce mięłam list – kiedyś zwinięty w rulonik, w tamtej chwili wyprostowany od czytania w kółko i w kółko. W głowie kołatały mi poszczególne zdania wyrwane z ostatniego akapitu.
„Przyjadę dokładnie za miesiąc”
„Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu naprawdę cię zobaczę”
„Musisz być piękna. Nawet kiedy cię nie widzę, wiem, że jesteś piękna”
„Chcę złapać twoją dłoń i już nigdy jej nie wypuścić”

21.6.15

Corps de ballet

→  COUPÉ
Bycie po tej stronie jest dziwne. Czuję się jak zdrajczyni. To irracjonalne, wiem, ale tak jest. Muzyka brzmi tu inaczej. Nie rozchodzi się w kościach, nie czuję jej we wnętrzu ciała. Otacza mnie i zamyka szczelnie dookoła. Ciekawe doznanie, ale nie może się równać z uczuciem rytmicznych, wewnętrznych wibracji, obijania nut o organy i przepełniającym wnętrze echem.
Z tej odległości nie widzę kropelek potu na skórze i tylko dzięki mojej pamięci wiem, jak umięśnione mają ciała. Nie podobają mi się stroje. Od początku byłam im przeciwna, bo ramiona wyglądały w nich zbyt męsko, ale teraz wiem, że z tej odległości nie robi to różnicy. 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka