6.11.20

San Francisco

 

piosenka

Wróćmy do San Francisco.


Wróćmy do hotelowych mydełek o zapachu lawendy, długich spacerów wieczorami i rankami, do kolacji w restauracjach – tych wykwintnych i tych, które ktoś już dawno powinien zamknąć. Wróćmy do pocałunków z widokiem na miasto i tańców do białego świtu, żeby potem iść spać, gdy już jest jasno i budzić się w półmroku, z widokiem na twoją twarz.

11.5.20

Drugi brzeg

Kiedy wracałam do domu, słońce już zachodziło. Na szczęście z lasku, w którym zbierałam jagody, nie było daleko do Rykowa, więc tym razem nie musiałam podświadomie bać się ataku wampirów – ani przechodzić niedaleko rwącej rzeki, wyznaczającej granicę naszej, stosunkowo bezpiecznej, części wioski.

18.12.19

Pożegnanie



Przed tobą była sama.

Czegoś mi brakowało. Momentów, chwil i całych dni, kiedy jestem w pełni sobą i kiedy mogę powiedzieć na głos wszystko, co tylko przyszłoby mi do głowy. I jednocześnie nie być samą. Przed tobą byłam spętana łańcuchami, o których istnieniu nawet nie wiedziałam. Tak jak człowiek urodzony w kajdanach, który nie wie, że jest zniewolony.

31.10.19

***

10.10.2017

Duszę się 
Powietrzem czystym i otwartą przestrzenią



Tonę 
W żyznej glebie i urodzajnych plonach



Patrzę 
I nienawidzę ludzkiej ręki łapiącej za palec Boga



Myślę 
Że zaraz zabierze mu całe ramię



Tęsknię 
Za dawną wodą i prawdziwym powietrzem


23.2.19

B.U.N.T. #2 [GH]

Część pierwsza, część trzecia (wkrótce)

B.U.N.T.
#2: Scorpius Malfoy i pasta do zębów
Albus Severus nie chciał rozmawiać z Rose na temat kartki. Powiedział tylko, że nie powinna wpaść w ręce Weasley i że ma czekać, aż się wszystkiego dowie. Nie podobało jej się to, ale faktycznie miała teraz dużo poważniejszą sprawę do rozwiązania.
Następnego dnia przed kolacją pojawiła się w lochach, tuż przed wejściem do pokoju wspólnego Ślizgonów. Z przykrością stwierdziła, że nie zna nowego hasła, więc bezceremonialnie zaczęła walić pięścią w ścianę.

14.2.19

Hugo Weasley kontra dorosłość [GH]


Wesołych walentynek!


2028
Tego dnia w Magicznych Dowcipach Weasleyów nie było zbyt wielu klientów, szczególnie biorąc pod uwagę, że trwała przerwa wielkanocna. Nierzadko dzieciaki wyrywały się z ogarniętych przedświątecznym chaosem domów i spędzały słodkie godziny między półkami wielopiętrowego już sklepu. Właściwie imperium.
Hugo obsługiwał tego dnia kasę. Wciąż usilnie walczył z wujkiem Georgem, żeby ten pozwolił chłopakowi otworzyć własny dział w sklepie – ale wujek nie chciał o tym w ogóle słyszeć, nie wspominając już o ojcu. Zarobisz, to otworzysz własny sklep – tak mówili, a Hugo ostentacyjnie wywracał oczami.

30.12.18

Hugo Weasley kontra uczucia [GH]


Hugo wiedział, że to nie w porządku i nieodpowiednie. Nie powinno tak być. Tak się nie robi. No ale przecież nie mogło się obyć bez wpadki, bo nie nazywałby się Hugo Weasley.
Dobrze, był zakochany w swojej nauczycielce astronomii. Nie chodził już na astronomię od trzech tygodni. Jakie to miało znaczenie?

1.9.17

B.U.N.T. #1 [GH]

→  Część druga, część trzecia (wkrótce)

B.U.N.T.
#1: Wielka Tajemnica Albusa Severusa
Poprzedni rok szkolny był najlepszym w całym krótkim, czternastoletnim życiu Albusa Severusa Pottera. Niedziwne więc, że rozpaczał na samą myśl, jak wiele szczegółów z tego pięknego roku umknęło mu przez – tak, właśnie – wadę wzroku. Po burzliwej kłótni z matką, która nie mogła uwierzyć, że naprawdę ukrywał to przez tyle lat, wyposażony w piekielnie niemodne, prostokątne okulary, wreszcie widział swój ukochany zamek w pełnej ostrości.

19.7.17

Czerwony Kapturek

Dzień jak każdy inny. Wracasz z pracy, szef znowu się wkurzył, więc zdecydowanie nie jesteś w humorze. Nic dziwnego, że chcesz jak najszybciej być w domu. Idziesz szybkim, równym krokiem. Marsz już trochę cię zmęczył, płytko oddychasz.

30.6.17

Jutro

Wśród kłosów wolno kołyszących się na wietrze z daleka straszyła wysoka postać. Promienie zachodzącego słońca oświetlały plecy kukły, martwo uśmiechającej się przed siebie. Strach na wróble czuł łzy wolno płynące po jego płóciennej twarzy, choć nikt inny niczego by nie zobaczył. Dzięki starannie wyhaftowanemu uśmiechowi Strach wydawał się ludziom przyjazny, kiedy słońce oświetlało jego twarz. Wieczorem zaś, gdy zboże spowijała ciężka mgła, a księżyc przysłaniały chmury – manekin zapewne sam przestraszyłby się własnego odbicia, ale na szczęście nigdy nie miał okazji go zobaczyć.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka