22.6.16

Ostatnia rana [Gwiezdne wojny]

Jestem weteranem. Znam każdy rodzaj bólu. Przeżyłem dwie wojny, straciłem żonę, syn mnie znienawidził. Widziałem ból, czułem go. Obrażenia były dla mnie chlebem powszednim.
A jednak wciąż nie byłem gotowy na tę ostatnią ranę.
Minęły cztery lata, ale każdy dzień jest jak milenium. Wstaję rano, wieczorem idę spać. Nie ma dla mnie znaczenia, gdzie jestem i co robię. Czy to Telos, czy Coruscant, wszytko jest dokładnie takie samo. Nie zauważam krajobrazów za oknem, nie wiem, co jem, mam wrażenie, że nie oddycham.
Ale są miejsca, których unikam. Zniszczone Taris i Dantooine, Kashyyyk, Korriban, Tatooine, Manaan, nawet Yavin. No i wreszcie Lehon. Jestem jedyną osobą z załogi, która tam nie wróciła. Wydaje mi się, że nie ma dla mnie miejsca, że nigdzie nie ma słońca, że zabrała je ze sobą. Nigdzie nie istnieje już życie. Paradoksalnie pracuję na stacji Cytadela, gdzie próbujemy przywrócić życie na Telos.
Dostałem od niej wyraźny rozkaz: zostać tutaj, być szczęśliwym. Ale nie potrafię. Nadała nowy cel mojemu życiu, dlaczego znowu mi go odebrano?
I wtedy ktoś przyleciał jej statkiem i pozwoliłem sobie na wpuszczenie do swojego serca odrobiny nikczemnej nadziei. Carth, nie powinieneś tego robić. Lepiej jest się miło zaskoczyć niż gorzko rozczarować. To cię zabije.
A może to i lepiej. Gdzie mam żyć? Po co?
Czy za dziesięć lat dalej będę sądzić drzewka na Telos i z nabożną czcią przeglądać wiadomości z Galaktyki, żeby nie przegapić absolutnie żadnej informacji? Gdzie jesteś, Revan? Dlaczego nie zostawiłaś mi absolutnie żadnej wskazówki?
Żebyś za nią nie poleciał, durniu. Żebyś nie dał się zabić, bo ona potrzebuje cię tutaj i potrzebuje tej misji.
Ale mogła potrzebować jej dzień później. Mogłem jeszcze tyle razy ją przytulić i tyle razy powiedzieć, że kocham. Mogłem przeprosić raz więcej za bezsensowną kłótnię, posadzić jedną sadzonkę mniej i spędzić więcej czasu z nią.
Żałujężałujężałujężałuję.
Straconych chwil. Niewypowiedzianych słów. Niewykorzystanych szans.
Może ona nie żyje? Zapytał nowa właścicielka Mrocznego Jastrzębia. Ale ja wiem, że to nieprawda. Poczułbym. Nie tak, jak Jedi czują zakłócenia Mocy. Ja czułbym, jak świat trzęsie się w posadach, jak wszechświat chwieje się na filarach. Umarłbym. Po prostu. Czy jest jakaś inna opcja? Jesteśmy spleceni. Ponad Mocą, to coś większego, piękniejszego i potężniejszego.
– Miłość – szepczę, stojąc na platformie stacji. Trawa pode mną kiełkuje, planeta powoli się budzi. A ja usycham.
Rozumiem, dlaczego odleciała. Rozumiem, że z jakiegoś powodu nie mogła zabrać nikogo, kogo kocha. Ale nie potrafię tego zaakceptować, nie umiem być ponad to. Nie jestem w stanie wybaczyć sobie, że nie mogę być tam, z nią. Bronić jej. Tak, jak obiecałem lata temu. Żołnierz dotrzymuje danego słowa i nie sprzeciwia się rozkazom. Teraz jestem zmuszony do złamania obu tych założeń.
Nie ma już rozkazów.
Nie ma planet.
Nie ma nic.

Jest tylko ta pustka w środku, gdzie kiedyś była ona.

________________________________________
Tss, tss. Hołd dla KOTOR-a i mojej wiecznej miłości Cartha Onasi.
Takbardzozasługująnahappyendaonanawetnieistnieje.

Muszę zdecydowanie pisać mniej romansów. Tak. Za dużo ich.

12 komentarzy :

  1. Nie jestem w temacie gwiezdnych wojen(co nie przeszkodziło mi przeczytać) więc zrozumiałam tyle, że jest smutne :<

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest naprawdę piękne, chociaż nie mam pojęcia co to za postacie.
    Serio, cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3. Jakby cię zaciekawiło, kto to:
      http://www.ossus.pl/biblioteka/Carth_Onasi
      http://www.ossus.pl/biblioteka/Revan#Carth

      Usuń
  3. Nie wiem o kim to jest, ale wiem, że jest po prostu genialne. Przyjemnie się czyta, takie smutne, ale piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Vittoria di Angelo24 czerwca 2016 11:24

    Wow. Nie ogarniam GW, ale piękne jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. I znowu ten Carth, chyba muszę się za to zabrać w końcu. Opowiadanie piękne, bardzo smutne, jejku ;-; króciutkie i takie emocjonalne, brawo

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka