4.2.19

List


Nie zakochałam się w Tobie dlatego że byłeś taki wysoki i przystojny. Wcale nie. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, wydawałeś mi się zupełnie nie w moim stylu, o, zupełnie nie mój książę z bajki. To mogę gwarantować.
Ale potem wszystko poszło bardzo szybko. Okazało się, że mogę z Tobą rozmawiać, że chcę z Tobą rozmawiać i że nie mogę przestać z Tobą rozmawiać. Zawsze w tej kolejności.

Zakochałam się w Tobie, bo mnie słuchałeś. Bo przyznawałeś rację, kiedy ją miałam, bo zmieniłeś czasem zdanie, dzięki temu, co mówiłam.
Zakochałam się w Tobie, bo zawsze mnie inspirowałeś do bycia kimś lepszym, bo uczyłeś, jak pokochać świat od nowa i jak patrzeć na innych z miłością.
Zakochałam się w Tobie, bo nigdy nie spojrzałeś na mnie z góry, bo zawsze traktowałeś mnie na równi i bo byłeś moim partnerem w zbrodni.
Zakochałam się w Tobie, bo nigdy nie udawałeś i nigdy nie zmieniałeś się pod wpływem presji otoczenia.
Zakochałam się w Tobie, bo zawsze mi kibicowałeś, bo tylko Ty bezwarunkowo i zawsze wspierałeś, bo mówiłeś, że jesteś dumny z moich wyborów. A kiedy byłeś dumny, zupełnie nie miało znaczenia, co mówili inni.
Bo nigdy nie kwestionowałeś i nie pytałeś, czego tak naprawdę w końcu chcę. Bo po prostu chciałeś dla mnie jak najlepiej.
Zakochałam się w Tobie, bo zawsze dawałeś z siebie wszystko. Bo wkładałeś całe serce we wszystko, w co się angażowałeś. Bo nigdy się nie poddawałeś i znosiłeś ciosy z uśmiechem.
Bo nigdy nie ponosiły Cię emocje. Bo zawsze miałeś taki dobry humor. Bo miałeś tak zaraźliwy śmiech, że odganiał moje najczarniejsze chmury.
Bo byłeś piekielnie bystry. Bo umiałeś poukładać sobie w głowie te wszystkie daty i miasta, których ja nawet nie potrafiłam objąć rozumem. Bo zawsze obstawałeś przy tym, co uważałeś za właściwe, nawet jeśli ja tak nie myślałam.
Zakochałam się w Tobie, bo mogłam obnażyć przed Tobą swoją duszę, a Ty nigdy, przenigdy nie wykorzystałeś tego na swoją korzyść.
Bo nigdy nie powodowałeś u mnie poczucia winy i wyrzutów sumienia.
Bo nigdy nie miałam Cię dość.
Zakochałam się w Tobie, bo byłeś dla mnie najlepszym przyjacielem.
Zakochałam się w Tobie, mimo tego że nigdy nie chciałeś niczego w zamian, mimo tego że nie byłam i nie mogłam być dla Ciebie tak samo ważna. Zakochałam się w Tobie, mimo że nie widziałeś świata poza nią.
Kochałam Cię, kiedy byłeś z nią taki szczęśliwy, że skakałeś po korytarzach, kiedy tańczyłeś między latarniami i biegłeś na kolejne spotkanie. I wtedy też, przez chwilę, byłam szczęśliwa.
Kochałam Cię w każdej tej chwili, kiedy już mi się wydawało, że wszystko minęło, kiedy trzymałam się usilnie myśli, że już mi przeszło i kiedy wmawiałam sobie, że jeśli tylko przestaniemy się widywać, to będę wreszcie wolna.
Kiedy cały czas byłam najbardziej wolna, jak to tylko było możliwe.
Chyba nigdy nie przestanę Cię kochać. Wierzę za to, że kiedyś pokocham kogoś innego tak mocno, że to uczucie wyblaknie na zawsze.
Ufam, że jesteś teraz szczęśliwszy niż kiedykolwiek i tego właśnie najbardziej na świecie pragnę.
Ale, Boże, ile bym dała, żeby jeszcze raz z Tobą porozmawiać.
I to wszystko powiedzieć.

5 komentarzy :

  1. Piękne, wzruszające <3
    Te liczne anafory, powtórzenia... I przejście z "zakochałam się" przez "kochałam Cię" aż do czasu teraźniejszego - coś pięknego <3
    W dodatku uniwersalne, bo nie zdradzasz żadnych imion.
    Cud miód i Alicja!
    Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że zbyt bajkowo żyje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3.
      To jest najbardziej osobista rzecz, jaką tu kiedykolwiek wrzuciłam, więc to chyba tłumaczy brak imion :).
      Też się cieszę! Mam ambitne plany, o ile mi tylko studia pozwolą.

      Usuń
  2. Przeczytałam to kilkukrotnie, i biorąc pod uwagę osobisty wydźwięk, aż bałam się skomentować. No ale przyszedł wieczór nadrabiania komentarzy, więc oto i jestem!
    Jestem pod wrażeniem jak wiele silnych uczuć wyraża ostatni akapit, jak dojrzałe jest prezentowane podejście.
    Niestety to blaknięcie zwykle następuje bardzo powoli, wiem na swoim przykładzie. Moja pierwsza miłość (niespełniona, nie polecam zakochiwać się w geju), 7 lat temu wyblakła już całkowicie (no ale jest gdzieś specjalne miejsce w sercu, zawsze będzie). Pierwszy, bardzo burzliwy związek nadal na mnie działa, dwóch partnerów później. Na szczęście czuję że tym razem to wręcz idealny dla mnie wybór, 3/4 tego Listu mogłabym spokojnie (tak na prawdę to nie, prawa autorskie) przepisać.
    Kurczę, ten krótki tekst wywołał we mnie bardzo dużo emocji. Dobra robota, jesteś coraz lepsza w słowa! Podpinam się pod komentarz wyżej.
    Wysyłam dużo miłości, i z całego serca życzę szybkiego ukojenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejhejhej, osobista, ale jednak - fikcja literacka. Nie bez przyczyny pierwszą rzeczą, którą uczą na polskim, jest "autor nie jest osobą mówiącą". Może jest, może nie jest, może tylko w części :).
      Zachęcam przepisywać fragmenty duże i małe i pokazywać swoim miłościom - niech wam służy!
      A, widzisz, pisałam to o trzeciej w nocy i stwierdziłam "Boże, co za kicz" i poszłam spać, a rano jednak wrzuciłam, a teraz zbieram komplementy (głównie na priv, bo komentowanie widocznie wychodzi z mody </3), więc to tylko potwierdza, że nie ma rzeczy kiczowatych, są tylko nieszczere.
      Dziękuję bardzo za wszystko, i za troskę też, ale mam się całkiem nieźle :D!

      Usuń
    2. Onie, komentowanie to tradycja! Chociaż jak wracam do starych postów to wstyd mi za siebie XD.

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka